Jeśli szukasz menu QR dla swojego lokalu, to prawdopodobnie natknąłeś się już na dwie rzeczy: ofertę z abonamentem i opłatą wdrożeniową albo darmowy generator, który robi obrazek z linkiem do PDF-a. Pierwsze jest za drogie na spróbowanie, drugie nie jest menu, tylko kartką w internecie.
Ten tekst jest o trzeciej drodze: uruchomieniu działającego menu QR z zamówieniami, bez umowy, bez wdrożeniowca i bez prowizji od zamówień. Przeprowadzę Cię przez to minuta po minucie. Powiem też wprost, czego w tych 30 minutach nie zdążysz - bo to jest ta część, której zwykle nikt nie mówi.
Co znaczy „bez abonamentu"
Uczciwie, bo od tego zależy, czy warto czytać dalej.
Plan darmowy jest bezterminowy i mieści 5 stolików oraz 15 dań. Nie ma w nim opłaty miesięcznej ani prowizji od zamówień - jeśli gość zamówi u Ciebie za 200 zł, zostaje u Ciebie 200 zł. Dla food trucka, małej kawiarni, baru z krótką kartą albo lokalu, który chce najpierw sprawdzić, czy goście w ogóle będą zamawiać z telefonu, to zwykle wystarcza.
Na start dostajesz dodatkowo 30 dni pełnej wersji, bez podawania karty płatniczej. Po tym czasie nic się nie wyłącza i nic nie znika - lokal wraca po prostu do planu darmowego z jego limitami.
Dla kogo to nie wystarczy: jeśli masz 20 stolików i kartę na 60 pozycji, plan darmowy Cię nie obsłuży i po miesiącu trzeba będzie wybrać płatny. Wolę to napisać teraz niż po Twoich trzech godzinach pracy.
Czego potrzebujesz, zanim zaczniesz
Trzy rzeczy:
- Kartę menu w dowolnej postaci - papierowy laminat, plik z drukarni, zdjęcie z telefonu, arkusz w Excelu. Serio, dowolnej.
- Adres e-mail, do którego masz dostęp teraz (przyjdzie link potwierdzający).
- 30 minut bez gości. Najlepiej przed otwarciem albo po zamknięciu.
Czego nie potrzebujesz, choć wiele osób tak myśli: drukarki fiskalnej, kasy, tabletu, programisty, sesji zdjęciowej dań ani podpisywania umowy.
Minuty 0-5: konto i adres lokalu
Wypełniasz krótki formularz: nazwa lokalu, adres internetowy, typ kuchni, e-mail i hasło. Typ kuchni ma znaczenie - na jego podstawie system zasieje przykładowe kategorie pasujące do Twojego profilu (pizzeria dostanie inne niż kawiarnia), więc nie zaczynasz od pustej strony.
Najważniejsze dzieje się tu automatycznie: dostajesz własny adres w formie twojlokal.yov.pl. Nie folder, nie link z parametrami, nie kod QR wskazujący na cudzą domenę. Ten adres możesz podać w wizytówce Google, na Facebooku i na naklejce na drzwiach.
Krótka rada: adres wybierz krótki i taki, jak lokal nazywa się w ustach gości. Jeśli wszyscy mówią „u Marka", to umarka będzie działać lepiej niż pełna nazwa z pięcioma słowami.
Minuty 5-15: menu, czyli jedyna część, która naprawdę zajmuje czas
Kreator daje trzy drogi. Wybierz zgodnie z tym, co masz pod ręką:
Zdjęcie papierowej karty. Robisz zdjęcie telefonem, a system rozpoznaje dania i ceny, po czym pokazuje je do sprawdzenia przed zapisem. To najszybsza droga i przy zwykłej karcie schodzi na kilka minut. Ważne zastrzeżenie: to funkcja planu płatnego, dostępna w Twoich 30 dniach próbnych. Jeśli zostaniesz na darmowym, kolejne zmiany w menu robisz ręcznie albo z pliku.
Gotowy szablon. Kategorie i przykładowe dania pasujące do typu kuchni. Wszystko od razu edytowalne. Dobre, gdy chcesz najpierw zobaczyć, jak to wygląda gościowi, i dopiero potem przepisać swoje pozycje.
Import z pliku CSV lub XLSX. Jeśli masz menu w arkuszu - a wiele lokali ma, choćby do wyceny - to jest najczystsza droga. W zakładce Menu jest szablon do pobrania, żebyś wiedział, jakie kolumny wypełnić.
Realistycznie: 15 pozycji z cenami wprowadzisz w kwadrans. Karta na 60 pozycji, z opisami i alergenami, to robota na wieczór. Nie ma tu magii i każdy, kto twierdzi inaczej, sprzedaje Ci obrazek zamiast narzędzia.
Minuty 15-20: stoliki i kody QR
Podajesz liczbę stolików - kreator proponuje cztery, jeśli przyjmujesz gości na miejscu, i zero, jeśli robisz tylko na wynos albo dostawę.
Kody QR generują się razem ze stolikami. Nie musisz ich nigdzie zamawiać ani składać ręcznie. Każdy stolik ma własny kod, dzięki czemu zamówienie od razu wie, skąd przyszło, a kelner nie biega z pytaniem „to który stolik?".
W tym samym miejscu wybierasz też, jakie zamówienia przyjmujesz: na miejscu, na wynos, dostawa - albo dowolną kombinację. Możesz też ustawić tryb tylko menu, czyli sama karta do przeglądania, bez zamawiania. To dobry wariant na start, jeśli chcesz najpierw przyzwyczaić gości do skanowania, a dopiero potem włączyć zamówienia.
Kody drukujesz w zakładce Stoliki - są gotowe układy do druku i pobranie wszystkich kodów naraz.
Minuty 20-25: godziny otwarcia i sposób płatności
Godziny otwarcia to nie kosmetyka. Na ich podstawie menu samo przestaje przyjmować zamówienia po zamknięciu, więc nie znajdziesz rano zamówienia złożonego o drugiej w nocy przez kogoś, kto akurat nie spał.
Płatności: gotówka albo płatność przy odbiorze działa od razu, bez żadnej konfiguracji. Prawdziwe płatności online to osobny temat - wymagają konta u operatora płatności i jego weryfikacji, więc nie da się ich włączyć w te 30 minut. Nie jest to ograniczenie tego akurat systemu, tylko sposób, w jaki działa każda bramka płatnicza w Polsce.
Minuty 25-30: test i publikacja
Ostatni krok to test, którego proszę nie pomijać. Weź swój prywatny telefon, wyłącz wi-fi lokalu i zeskanuj kod ze stolika tak, jak zrobi to gość. Przejdź całą drogę: menu, koszyk, złożenie zamówienia. Zobacz, czy zamówienie pojawia się tam, gdzie ma się pojawić.
Ten jeden test wyłapuje większość wpadek pierwszego dnia: literówkę w cenie, danie w złej kategorii, brakującą kategorię napojów.
Gość nie instaluje żadnej aplikacji. Skanuje kod aparatem telefonu, tak jak robi to w każdej innej restauracji z kodem na stoliku. To wszystko.
Czego nie zdążysz w 30 minut
Ta sekcja jest ważniejsza niż poprzednie, bo od niej zależy, czy nie poczujesz się oszukany.
- Zdjęć dań. Menu ze zdjęciami sprzedaje wyraźnie lepiej niż samo tekstowe, ale zrobienie sensownych zdjęć to osobne popołudnie. Zacznij bez nich, dodawaj po jednym.
- Dopracowanych opisów. Pierwsza wersja może mieć same nazwy i ceny. Opisy dopisuj przy okazji, zaczynając od pozycji, które sprzedają się najlepiej.
- Płatności online. Patrz wyżej - potrzebujesz konta u operatora.
- Fiskalizacji. Podpięcie drukarki albo kasy fiskalnej to osobne wdrożenie i zwykle rozmowa z serwisantem, który obsługuje Twoje urządzenie.
- Wersji obcojęzycznej. Jeśli masz gości z zagranicy, tłumaczenie karty to kolejna godzina.
Uczciwy plan wygląda tak: 30 minut na działające menu, a potem kilka krótkich wieczorów na to, żeby było ładne. W tej kolejności, nie odwrotnie - bo menu, które działa i jest brzydkie, już zarabia, a menu, które jest piękne i nieopublikowane, nie zarabia wcale.
Pierwszy tydzień: co zrobić po starcie
- Naklej kody na stoliki tak, żeby były widoczne bez szukania. Najlepiej na stojaku przy solniczce, nie pod blatem.
- Powiedz gościom. Jedno zdanie kelnera („kartę ma pan też pod kodem, można stamtąd zamówić") robi więcej niż najlepszy projekt naklejki.
- Po tygodniu sprawdź, co się dzieje. Zobacz, które dania są otwierane, a które nikt nie klika. To pierwsza darmowa informacja o Twojej karcie, jakiej papier nigdy Ci nie da.
- Popraw jedną rzecz. Nie dziesięć. Jedną, tę najbardziej oczywistą.
Najczęstsze pytania
Czy gość musi coś instalować? Nie. Skanuje kod aparatem telefonu i menu otwiera się w przeglądarce. Żadnej aplikacji, żadnego zakładania konta.
Czy potrzebuję kasy fiskalnej, żeby przyjmować zamówienia z QR? Menu QR nie zmienia Twoich obowiązków fiskalnych. Jeśli sprzedajesz i musisz ewidencjonować sprzedaż na kasie, robisz to tak samo jak dotąd. QR to sposób, w jaki gość składa zamówienie, a nie sposób rozliczenia z urzędem skarbowym.
Co się dzieje po 30 dniach? Lokal przechodzi na plan darmowy. Menu dalej działa, kody QR dalej działają, zamówienia dalej przychodzą - obowiązują tylko limity planu darmowego, czyli 5 stolików i 15 dań. Nic nie kasujemy i nie wyłączamy strony.
Czy mogę zostać na portalach z dostawą i jednocześnie mieć własne menu? Tak i dla większości lokali to najrozsądniejszy wariant na początku. Portal zostaje kanałem na nowych gości, a własne menu obsługuje tych, którzy już do Ciebie trafili - z tą różnicą, że od zamówienia z własnego menu nikt nie pobiera prowizji.
Czy dane moich gości są bezpieczne? Gość podaje minimum potrzebne do realizacji zamówienia, a przy dostawie adres. Dane są przetwarzane zgodnie z RODO, gość może poprosić o ich wydanie i usunięcie, a przy zamówieniu na miejscu i płatności gotówką nie musi podawać nawet adresu e-mail.
Co, jeśli w lokalu słabo działa internet? Menu otwiera się na telefonie gościa, więc korzysta z jego transmisji danych albo z Twojego wi-fi. Jeśli w środku jest kiepski zasięg, warto udostępnić gościom wi-fi - to i tak zwykle opłaca się z innych powodów.
Podsumowanie
Uruchomienie własnego menu QR nie jest projektem informatycznym. To pół godziny pracy, z czego większość zajmuje przepisanie karty, którą i tak masz. Reszta dzieje się sama.
Najgorsza decyzja to odkładanie tego na moment, „aż będzie czas na zrobienie tego porządnie". Menu z 15 pozycjami, działające od jutra, jest warte więcej niż idealne menu, które powstanie za pół roku.
Załóż konto i uruchom swoje menu →
Masz pytanie, na które nie odpowiedziałem? Napisz na kontakt@yov.pl - odpowiadam osobiście.