Najczęstszy powód, dla którego wdrożenie karty cyfrowej utyka, nie jest techniczny. Jest nim osiemdziesiąt pozycji do przepisania i świadomość, że to zajmie pół dnia.

Dlatego pierwsze pytanie przy starcie nie brzmi „jak to działa", tylko „ile czasu zajmie mi wpisanie karty". Odpowiedź zależy od tego, w jakiej postaci ją masz.

Cztery drogi, od najszybszej

Plik, w którym karta już jest. Jeśli menu istnieje w Excelu albo w arkuszu, jesteś w najlepszej sytuacji. Import z pliku to kwestia minut, a Ty i tak przeglądasz efekt.

Zdjęcie papierowej karty. Robisz zdjęcie telefonem, system rozpoznaje nazwy i ceny. Przy czytelnym druku to najszybsza droga dla lokalu, który nie ma menu w wersji cyfrowej.

Plik PDF od grafika. Zwykle da się z niego wyciągnąć tekst, ale wynik bywa nierówny, bo PDF-y z ładnym składem mają tekst rozbity na fragmenty.

Ręcznie. Zawsze możliwe i przy karcie do dwudziestu pozycji często najszybsze, bo nie ma czego poprawiać.

Jak zrobić zdjęcie, które da dobry wynik

To jest ta część, która decyduje o jakości rozpoznania:

  • Kartka płasko, nie w dłoni. Zagięcie w połowie zdjęcia gubi całą linijkę.
  • Prosto z góry, nie pod kątem. Zbieżne linie utrudniają odczyt cen.
  • Światło dzienne, bez lampy błyskowej. Odblask na papierze kredowym zasłania fragment karty.
  • Jedna strona na jedno zdjęcie. Rozkładówka fotografowana w całości zwykle wychodzi gorzej niż dwa osobne kadry.
  • Cała kolumna w kadrze. Ucięta cena to pozycja do poprawienia ręcznie.

Co sprawdzić po imporcie, zanim opublikujesz

Rozpoznawanie tekstu myli się zawsze w tych samych miejscach. Przejdź te cztery punkty, a złapiesz większość:

Ceny z groszami. Najczęstszy błąd to zgubiona kropka albo przecinek. Pozycja za 2400 zł zamiast 24 zł rzuca się w oczy, ale 240 zł już niekoniecznie.

Gramatury i liczby w nazwach. „Stek 250 g" bywa dzielony na nazwę i osobną wartość.

Znaki polskie. Sprawdź kilka nazw ze znakami diakrytycznymi.

Kolejność i kategorie. Rozpoznanie tekstu daje listę, nie strukturę. Przypisanie do kategorii zwykle trzeba poprawić.

Nie sprawdzaj wszystkiego linijka po linijce. Przejrzyj ceny w całej karcie naraz - błędy cenowe są jedyne, które kosztują pieniądze, reszta kosztuje wrażenie.

Czego zdjęcie nie przeniesie

Opisów, których nie ma na papierze. Jeśli karta drukowana ma same nazwy, po imporcie też będą same nazwy.

Alergenów, jeśli w karcie występują jako symbole albo odnośniki do legendy.

Wariantów i dodatków. Rozmiary, wersje bez składnika, dodatki płatne - to struktura, której płaska lista nie zawiera. Trzeba ją zbudować po imporcie.

Zdjęć dań. Osobny temat i osobna praca.

Kolejność, która oszczędza najwięcej czasu

  1. Zaimportuj wszystko jednym ruchem, nie po jednej pozycji.
  2. Popraw ceny. To jedyny przejazd, który musi być dokładny.
  3. Ustaw kategorie i kolejność.
  4. Opublikuj. Karta z samymi nazwami i cenami już działa.
  5. Dopisuj opisy i zdjęcia stopniowo, zaczynając od pozycji, które sprzedają się najlepiej.

Punkt czwarty jest ważniejszy, niż wygląda. Karta niekompletna, ale działająca, jest warta więcej niż idealna karta, która nigdy nie została opublikowana, bo brakowało zdjęć do deserów.