Cena, którą widzisz na stronie, to zwykle cena wersji podstawowej. Pytanie brzmi, czy wersja podstawowa robi to, po co w ogóle bierzesz system.
Nie ma w tym nic podejrzanego: modułowa sprzedaż pozwala małemu lokalowi nie płacić za rzeczy sieciowe. Problem zaczyna się przy porównywaniu, bo dwie oferty z tą samą liczbą w nagłówku mogą zawierać zupełnie inny zakres.
Funkcje, które najczęściej bywają osobno
Płatności online. Sama karta cyfrowa bywa w cenie, a możliwość zapłacenia z telefonu już nie.
Dzielenie rachunku. Bywa modułem, bo dotyczy głównie restauracji z obsługą kelnerską.
Rezerwacje stolików. Częsty osobny moduł, czasem z własnym abonamentem liczonym od liczby rezerwacji.
Druga wersja językowa. Menu po angielsku bywa dopłatą, czasem liczoną za każdy język osobno.
Program lojalnościowy i kupony. Prawie zawsze wyżej niż plan podstawowy.
Ekran kuchni. Bywa liczony za stanowisko, więc kuchnia plus bar to dwie pozycje.
Kolejny lokal. Drugi adres to zwykle drugi abonament, ale bywa też osobna opłata za samo przełączanie się między lokalami z jednego konta.
Dostęp do API. Zwykle najwyższy plan. Ma znaczenie, jeśli planujesz połączyć system z księgowością albo z czymkolwiek własnym.
Konta pracowników. Bywa limit osób w planie i dopłata za każdą kolejną.
Jak to policzyć uczciwie
Zrób listę funkcji, których użyjesz w pierwszym kwartale. Nie listę marzeń, tylko rzeczy, bez których nie ruszysz. Potem poproś o cenę pakietu zawierającego dokładnie te pozycje.
To jedno pytanie zmienia rozmowę, bo przestaje dotyczyć planu podstawowego, a zaczyna Twojego przypadku.
Druga rzecz: zapytaj, co się stanie, gdy przekroczysz limit. Odpowiedzi bywają trzy i różnią się drastycznie. Funkcja przestaje działać. Funkcja działa, a dopłata pojawia się na fakturze. Albo konto przechodzi na wyższy plan automatycznie.
Sygnał ostrzegawczy
Jeśli na pytanie „ile zapłacę za to, czego potrzebuję" dostajesz odpowiedź dopiero po rozmowie handlowej, to nie znaczy jeszcze, że oferta jest zła. Znaczy natomiast, że nie da się jej porównać z inną bez tej rozmowy, więc na porównanie potrzebujesz więcej czasu, niż planowałeś.
W drugą stronę też warto uważać: bardzo prosty cennik czasem oznacza, że część rzeczy po prostu nie istnieje. Brak modułu w cenniku i brak funkcji w produkcie wyglądają identycznie, dopóki nie zapytasz.
Nasza pozycja w tej sprawie
Piszemy o tym, bo sami wybraliśmy prostszy wariant: jeden plan z całym zakresem zamiast rozbicia na moduły. To ma wadę, o której warto powiedzieć wprost - lokal, który chce wyłącznie kartę cyfrową i nic więcej, płaci u nas również za rzeczy, których nie użyje.
Dlatego jest plan darmowy: żeby ten przypadek też miał sensowne wyjście.