RODO w gastronomii ma opinię tematu strasznego i abstrakcyjnego. W praktyce sprowadza się do trzech zbiorów danych, które Twój lokal naprawdę posiada, i do kilku rzeczy, które trzeba umieć z nimi zrobić.

Ten tekst jest o tych trzech zbiorach. Bez cytowania artykułów i bez straszenia karami, za to z konkretami, które da się wdrożyć w jedno popołudnie.

Uwaga na wstępie: to jest tekst praktyczny, nie porada prawna. Jeśli prowadzisz program lojalnościowy z rozbudowanym profilowaniem albo monitoring wizyjny, skonsultuj swoją konkretną sytuację ze specjalistą.

Trzy zbiory, które masz naprawdę

1. Rezerwacje. Imię, telefon, czasem e-mail i uwagi w rodzaju „alergia na orzechy" albo „rocznica". To są dane osobowe, a uwaga o alergii to dodatkowo informacja o zdrowiu, czyli kategoria wrażliwsza od reszty.

2. Program lojalnościowy. E-mail albo telefon plus historia wizyt. To jest zbiór, który rośnie sam i o którym najłatwiej zapomnieć.

3. Zgody marketingowe. Lista osób, którym wolno wysyłać oferty. Osobny zbiór od dwóch poprzednich, i to jest najważniejsze zdanie w całym tekście.

Do tego dochodzą zamówienia z adresem przy dostawie oraz nagrania z monitoringu, jeśli go masz.

Najczęstszy błąd: jedna zgoda na wszystko

Ktoś zostawia e-mail, żeby dostać potwierdzenie rezerwacji. Trzy tygodnie później dostaje ofertę na walentynki. To jest ten moment, w którym większość lokali robi coś, czego nie powinna.

Powiadomienie o rezerwacji i oferta handlowa to dwa różne cele. Pierwsze jest potrzebne do wykonania tego, o co gość poprosił. Drugie wymaga jego wyraźnej zgody, zaznaczonej świadomie, a nie wynikającej z tego, że kiedyś podał adres.

Praktycznie:

  • Checkbox na zgodę marketingową nie może być zaznaczony domyślnie.
  • Musi być osobny od regulaminu i od samego złożenia rezerwacji.
  • Powinieneś umieć powiedzieć, kiedy i na co ktoś się zgodził.

Rozdzielenie tych dwóch rzeczy jest jednocześnie wymogiem i dobrym interesem: lista osób, które świadomie chciały dostawać oferty, ma wielokrotnie lepszą skuteczność niż lista wszystkich, którzy kiedykolwiek zostawili adres.

Co gość może od Ciebie chcieć

Trzy rzeczy, na które musisz umieć zareagować:

„Jakie macie moje dane?" Powinieneś być w stanie zebrać wszystko, co masz o tej osobie, i jej to wydać. Jeśli dane leżą w zeszycie rezerwacji, w skrzynce mailowej i w arkuszu z pieczątkami, to zajmie Ci pół dnia. Jeśli w jednym systemie, kilka minut.

„Usuńcie moje dane." Trzeba je usunąć albo zanonimizować we wszystkich miejscach, nie tylko w tym, o którym pamiętasz. Uwaga: nie dotyczy to dokumentów księgowych. Paragonu ani faktury nie kasujesz, bo trzymanie ich to osobny obowiązek wynikający z przepisów podatkowych.

„Nie chcę więcej ofert." To musi być łatwe. Link w stopce maila, jedno kliknięcie, bez logowania i bez tłumaczenia się. Jeśli wypis wymaga napisania prośby do lokalu, jest zrobiony źle.

Nie zbieraj tego, czego nie potrzebujesz

Najskuteczniejsza ochrona danych to ich nieposiadanie.

Gość zamawiający przy stoliku i płacący gotówką nie potrzebuje podawać adresu e-mail ani nazwiska. Numer zamówienia w zupełności wystarczy do wydania jedzenia. Każde dodatkowe pole w formularzu to dane, które musisz potem chronić, wydawać na żądanie i kasować.

Przy dostawie adres jest oczywiście potrzebny. Przy odbiorze osobistym już nie.

To jest zasada, która upraszcza życie bardziej niż jakakolwiek procedura: mniej pól w formularzu to mniej obowiązków.

Jak długo trzymać

Nie ma jednej liczby dla wszystkiego, ale jest prosta zasada: tak długo, jak to potrzebne do celu, w którym dane zebrałeś.

Rezerwacja sprzed dwóch lat nie jest do niczego potrzebna. Adres dostawy sprzed roku również. Zgoda marketingowa działa, dopóki ktoś jej nie cofnie, ale lista, do której nikt nie zaglądał od trzech lat, to już nie jest baza, tylko ryzyko.

Ustal terminy, zapisz je i trzymaj się ich. I sprawdź jedną rzecz, o której łatwo zapomnieć: czy czyszczenie naprawdę działa. Reguła zapisana w dokumencie, która nigdy się nie wykonała, jest gorsza niż jej brak, bo daje fałszywe poczucie porządku.

Papierowy zeszyt rezerwacji

Warto to powiedzieć wprost, bo wiele lokali tak działa: zeszyt na barze to też zbiór danych osobowych. Leży w miejscu dostępnym dla wszystkich, nikt nie wie, kto do niego zaglądał, i nie da się z niego niczego wydać ani usunąć bez wydzierania kartek.

Nie chodzi o to, żeby zaraz kupować oprogramowanie. Chodzi o to, żeby nie myśleć, że papier jest poza tematem, bo nie jest.

Minimum na jedno popołudnie

  1. Wypisz, gdzie trzymasz dane gości. Zeszyt, telefon, skrzynka mailowa, arkusz, system. Zwykle wychodzi więcej miejsc, niż się spodziewasz.
  2. Rozdziel zgodę marketingową od potwierdzenia rezerwacji, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.
  3. Usuń pola, których nie potrzebujesz z formularzy.
  4. Ustal terminy przechowywania i zapisz je na kartce.
  5. Sprawdź, czy potrafisz w kwadrans zebrać wszystkie dane jednej osoby i je usunąć. Jeśli nie potrafisz, wiesz, co poprawić.
  6. Miej gdzie odesłać gościa po informację, kto przetwarza jego dane i w jakim celu.

Najczęstsze pytania

Czy potrzebuję zgody na wysłanie potwierdzenia rezerwacji? Nie, bo to jest wykonanie tego, o co gość poprosił. Zgoda jest potrzebna dopiero na treści handlowe.

Czy mogę wysłać ofertę do wszystkich, którzy kiedyś u mnie zamówili? Nie na tej podstawie, że zamówili. Potrzebujesz ich zgody na kontakt marketingowy.

Co z monitoringiem? To osobny temat z własnymi wymogami, w tym oznaczeniem obszaru i ograniczonym czasem przechowywania nagrań. Nie mieści się w tym tekście i warto go omówić z kimś, kto zna Twoją konkretną instalację.

Czy muszę mieć papierową dokumentację? Powinieneś umieć wykazać, jak przetwarzasz dane. W małym lokalu to zwykle kilka stron, a nie segregator.

Podsumowanie

RODO w restauracji to trzy zbiory: rezerwacje, lojalność i zgody marketingowe. Najważniejsze jest rozdzielenie zgody na kontakt handlowy od zwykłego potwierdzenia rezerwacji, a najskuteczniejszą ochroną jest niezbieranie danych, których nie potrzebujesz.

Reszta to umiejętność zebrania, wydania i usunięcia danych jednej osoby w rozsądnym czasie. Jeśli to potrafisz, jesteś dalej niż większość.

Zobacz naszą politykę prywatności →

Jeśli korzystasz z systemu, który przetwarza dane w Twoim imieniu, potrzebna jest umowa powierzenia. Warto też przeczytać tekst o KSeF i dokumentach, bo dokumentów księgowych zasady usuwania danych nie dotyczą.