Cennik pokazuje jedną liczbę. Zmiana, która naprawdę robi różnicę w rachunku, często nie ma swojej pozycji nigdzie: to czas ludzi.
Prosta arytmetyka, która zaskakuje
Załóżmy, że system A wymaga trzech dotknięć więcej niż system B, żeby przyjąć i zamknąć zamówienie. Trzy dotknięcia to około pięciu sekund, licząc z myśleniem.
- 200 zamówień dziennie razy 5 sekund = około 17 minut dziennie
- razy 30 dni = 8,5 godziny miesięcznie
- przy stawce 30 zł za godzinę = 255 zł miesięcznie
To jest różnica większa niż większość różnic w abonamencie. I jest niewidoczna, bo nie przychodzi fakturą, tylko rozpływa się w zmianie.
Liczby podstaw swoje. Ważna jest metoda, nie mój przykład.
Gdzie ten czas najczęściej ucieka
Podwójne wpisywanie. Zamówienie wpisane w jednym miejscu, a potem przepisane w drugim, bo dwie części systemu się nie widzą.
Szukanie pozycji. Karta bez wyszukiwarki i bez sensownych kategorii oznacza przewijanie przy każdym zamówieniu.
Modyfikatory. Dodatki, wersje bez składnika, rozmiary. Jeśli wymagają wyjścia do innego ekranu, kosztują przy większości zamówień.
Zamykanie rachunku. Podział, napiwek, reszta. Robione ręcznie, przy stoliku, przy gościu, który czeka.
Poprawianie błędów. System, w którym nie da się cofnąć pomyłki, generuje rozmowę z menedżerem zamiast dotknięcia ekranu.
Jak to zmierzyć, zanim podpiszesz
Nie da się tego ocenić z opisu funkcji. Da się z sekundnikiem.
- Weź trzy najczęstsze zamówienia z ostatniego tygodnia. Nie te najbardziej skomplikowane, tylko te najczęstsze.
- Przejdź je w wersji demonstracyjnej od początku do zamknięcia rachunku.
- Zmierz czas. Potem powtórz drugi raz, bo za pierwszym mierzysz swoją naukę, nie system.
- Pomnóż różnicę przez swoją dzienną liczbę zamówień.
To zajmuje pół godziny i mówi więcej niż godzinna prezentacja.
Druga strona tej samej monety
Bywa odwrotnie. System droższy o rzeczy, których nie użyjesz, jest po prostu droższy - bogata funkcjonalność nie oszczędza czasu, jeśli dotyczy sytuacji, które u Ciebie nie występują.
Dlatego mierzy się swoje trzy najczęstsze zamówienia, a nie zestaw wymyślony przez kogoś do prezentacji.
Rzecz, o której zapomina się przy zmianie
Przy przejściu na cokolwiek nowego przez pierwsze dni jest wolniej niż przedtem, nawet jeśli docelowo będzie szybciej. To normalne i warto to zaplanować: nie zaczynaj w piątek i nie zaczynaj w weekend, w którym spodziewasz się pełnej sali.
Najlepszy moment to spokojny wtorek, z jedną osobą z zespołu, która zna nowy system o godzinę dłużej niż reszta.