Kod QR w pokoju hotelowym ma jedną przewagę nad kodem na stoliku w restauracji: gość jest sam, ma czas i nikt nad nim nie stoi. I jedną wadę: nikt mu nie powie, że ten kod istnieje.

Kelner przy stoliku może wskazać palcem. W pokoju gość musi zauważyć sam, w ciągu pierwszych dwóch minut po wejściu, kiedy stawia walizkę i szuka kontaktu do światła.

Pierwsze dwie minuty decydują o wszystkim

Wejdź do własnego pokoju jak gość. Nie jak właściciel sprawdzający porządek, tylko jak ktoś, kto przyjechał po sześciu godzinach jazdy.

Gdzie patrzysz? Zwykle w tej kolejności: łóżko, kontakt do światła, gniazdko przy łóżku, łazienka, biurko. Kod QR ma być na tej trasie, a nie obok niej.

Pięć miejsc, które działają

1. Na biurku, jako stojak. Najlepsze pojedyncze miejsce. Gość siada tam z telefonem i ładowarką. Stojak jest lepszy niż naklejka, bo rzuca cień i zwraca uwagę.

2. Na szafce nocnej. Działa wieczorem, czyli dokładnie wtedy, gdy zamawia się kolację. Mała karta w ramce wystarczy.

3. Na wewnętrznej stronie drzwi do łazienki. Brzmi dziwnie, działa zaskakująco dobrze. Gość spędza tam czas i patrzy przed siebie.

4. Przy czajniku albo ekspresie. Miejsce, w którym gość zatrzymuje się na minutę i szuka czegoś do zrobienia rękami.

5. Na telewizorze, jeśli go nie używacie. Ekran wyłączony to duża czarna powierzchnia, na której karta z kodem jest widoczna z każdego punktu pokoju.

Trzy miejsca, które nie działają

  • W folderze na półce. Folder otwiera jedna osoba na dziesięć, zwykle szukając czegoś innego.
  • Za drzwiami, razem z cennikiem i instrukcją przeciwpożarową. To miejsce, na które nikt nie patrzy dobrowolnie.
  • W windzie albo na korytarzu. Gość skanuje wtedy, gdy jest zajęty czymś innym, i nie wraca do tego w pokoju.

Co napisać obok kodu

Sam kod nie mówi nic. Ludzie nie skanują nieopisanych kwadratów, bo nie wiedzą, co się otworzy, a niektórzy słusznie się obawiają.

Dwa wiersze wystarczą:

Coś do jedzenia i picia prosto do pokoju Zeskanuj, zamów, doliczymy do rachunku za nocleg

Pierwszy wiersz mówi, co to jest. Drugi zdejmuje obawę o płatność - a to ona najczęściej zatrzymuje przed pierwszym zamówieniem.

Jeśli macie godziny, dopisz je. „Kuchnia do 21:00" oszczędza gościowi rozczarowania o 22:30.

Osobny kod na pokój, zawsze

To jest zasada, na której nie warto oszczędzać. Przy jednym wspólnym kodzie zamówienie przychodzi bez numeru pokoju i ktoś musi go dopytać, czyli wracasz do telefonu, od którego chciałeś uciec.

Przy osobnym kodzie numer jedzie razem z zamówieniem. Kuchnia widzi „Pokój 204" i nikt niczego nie ustala.

Drukowanie kilkunastu różnych kodów brzmi jak praca, ale to jeden wieczór z drukarką i nożyczkami, raz na kilka lat.

Jak sprawdzić, czy działa

Nie zgaduj. Po dwóch tygodniach zajrzyj w statystyki i zobacz, ile pokoi w ogóle zeskanowało kod. Jeśli z dwudziestu pokoi skanuje pięć, problem jest w umiejscowieniu albo w opisie, a nie w karcie.

Prosty test, który kosztuje nic: przez tydzień połóż kod na biurku, przez kolejny na szafce nocnej. Porównaj liczby. W konkretnym obiekcie zwykle jedno miejsce wyraźnie wygrywa i nie zawsze jest to to, które wydawało się oczywiste.

Drobiazgi, które psują efekt

  • Kod wydrukowany za mały. Minimum trzy centymetry boku, inaczej starsze telefony mają problem.
  • Zafoliowana błyszcząca karta pod lampą. Odblask potrafi uniemożliwić skanowanie.
  • Kod naklejony na wzorzystą tapetę. Aparat gubi kontrast.
  • Nieaktualna karta. Jeśli połowa pozycji jest niedostępna, gość nie wróci do kodu przy następnym pobycie.

W Yov każdy pokój ma własny kod, a wydruk naklejek generuje się dla wszystkich naraz. Numer pokoju jedzie z zamówieniem, więc kuchnia nie musi o nic pytać. Sprawdź na demo, jak to wygląda po stronie obsługi.