„W sześć minut" brzmi jak hasło reklamowe i w pewnym sensie nim jest. Sześć minut to czas od założenia konta do momentu, w którym istnieje działający kod QR z kartą. Nie jest to czas do momentu, w którym lokal naprawdę pracuje na nowym systemie.
Ten drugi warto rozpisać uczciwie, bo od niego zależy, czy wdrożenie się uda, czy utknie w połowie.
Dzień pierwszy: karta istnieje
To jest ta część, która faktycznie zajmuje kilkanaście minut, jeśli masz menu w jakiejkolwiek formie cyfrowej.
- Menu z pliku albo ze zdjęcia to kilka minut. Zdjęcie kartki z drukarki wystarcza.
- Menu wpisywane ręcznie to około godziny przy karcie na pięćdziesiąt pozycji, licząc uczciwie.
- Ceny i dostępność poprawisz później, więc nie zatrzymuj się na nich teraz.
Efektem dnia pierwszego jest link, który możesz wysłać znajomemu i który wygląda jak Twoja karta. Jeszcze nic nie zmieniło się w lokalu.
Dzień drugi: zdjęcia i porządek
Tu wdrożenia najczęściej się zatrzymują, bo to jedyny etap wymagający pracy, której nie da się zautomatyzować.
Nie rób zdjęć wszystkiego. Zacznij od dziesięciu pozycji, które sprzedają się najlepiej. Reszta może stać bez zdjęć przez miesiąc i nic złego się nie stanie, a karta bez zdjęć jest lepsza niż karta ze złymi zdjęciami.
Przy okazji zrób porządek, którego i tak nigdy nie było czasu zrobić: wyrzuć pozycje, które schodzą raz na kwartał, i połącz warianty, które i tak zawsze idą razem.
Dzień trzeci: kody na stoliki i próba na sucho
Wydruk i rozłożenie kodów to godzina. Ważniejsze jest to, co potem.
Zamów sam u siebie, jako gość. Z telefonu, przy stoliku, o porze serwisu. Przejdź całą drogę: skanowanie, wybór, dodatki, potwierdzenie. Zobacz, co pojawia się w kuchni.
To jedno ćwiczenie wyłapuje więcej problemów niż godzina czytania instrukcji. Zwykle wychodzi, że jakaś kategoria ma złą nazwę, jeden dodatek ma bezsensowną cenę, a coś, co miało być niedostępne, nadal się wyświetla.
Dni od czwartego do dziesiątego: zespół
To jest prawdziwe wdrożenie i tu nie da się przyspieszyć.
Ludzie nie uczą się nowego narzędzia z instrukcji, tylko z pierwszych dziesięciu prawdziwych zamówień. Zaplanuj, że przez tydzień:
- kuchnia patrzy i na ekran, i na bony, dopóki nie nabierze zaufania,
- kelnerzy mają telefony pod ręką, bo część gości i tak zapyta ich zamiast skanować,
- ktoś jest odpowiedzialny za odpowiadanie na pytania, najlepiej jedna osoba, a nie wszyscy.
Po tygodniu zespół zwykle przestaje o tym myśleć. Przed tygodniem będzie narzekał i to jest normalne, nie sygnał, że system jest zły.
Czego nie robić w pierwszym tygodniu
- Nie włączaj wszystkiego naraz. Magazyn, receptury, grafik pracy i lojalność mogą poczekać. Zacznij od karty i zamówień.
- Nie likwiduj papierowej karty od razu. Zostaw ją przez dwa tygodnie. Gość, który nie chce skanować, ma mieć wyjście.
- Nie zmieniaj cen przy okazji. Dwie zmiany naraz oznaczają, że nie będziesz wiedzieć, która zadziałała.
Realny harmonogram w jednym zdaniu
Karta działa pierwszego dnia, lokal pracuje po tygodniu, a przestajesz o tym myśleć po dwóch. Każdy, kto obiecuje mniej, mówi o pierwszym dniu i nazywa go wdrożeniem.
Co przyspiesza, a co spowalnia
Przyspiesza: menu w pliku, jedna osoba decyzyjna, mała karta, spokojniejszy tydzień w kalendarzu.
Spowalnia: karta na dwieście pozycji, sezon, brak kogokolwiek, kto ma czas, i próba wdrożenia wszystkich modułów w pierwszym tygodniu.
Najczęstsza przyczyna porzuconego wdrożenia nie jest techniczna. To start w najbardziej zapracowanym tygodniu roku.
W Yov karta powstaje z pliku, ze zdjęcia albo z pomocą asystenta, a plan darmowy nie ma terminu ważności, więc pierwszy tydzień możesz spokojnie przećwiczyć bez płacenia za cokolwiek. Zobacz demo.